Create a free blog, web site, photo album, guestbook, earn money, share things with your friends!
Login | Sign Up 

Welcome to tom's website!

Nocna jazda: Tikka vs Myo

rowery

Reklama : sklep rowerowy rowery

recykling
odpady
utylizacja
wyposażenie łazienek
kolagen
kolagen naturalny
zmarszczki
trądzik
blizny
rozstępy
kosmetyka
hale stalowe
solarium
uzdatnianie wody
filtry do wody
kajaki
spływy kajakowe
domofony
wideodomofony
telewizja przemysłowa CCTV
Zasięg i czas świecenia - czyli jak to ktoś napisał gdzieś w recenzji joysticka „bezczelność producentów nie zna granic”

Szybko
przekonałem się, że producenci lubią sobie robić jaja albo po prostu
podają parametry optymalne, uzyskiwane w warunkach laboratoryjnych
(wysoka temperatura, niska wilgotność etc - dokładna odwrotność
warunków w terenie). Zasięg i czas świecenia to są w sumie dwa
najważniejsze parametry pod kątem nmtb. Wagę można z reguły przemilczeć
w przypadku obecnych czołówek - Tikka (70g z bateriamii), Myo (130g bez
baterii), przy kasku ważącym 500-900g nie doskwierają. 70g we w te czy
we w te nie gra różnicy. Bardziej nawet w tym przypadku ma znaczenie to
czy czołówkę można solidnie przypiąć do kasku z czym bywają problemy.

Pozornie
jeden z głupszych pomysłów na jazdę. Zima, śnieg, noc, zero stopni i
kalwaryjski Monk Shore. A w sumie jedna z najlepszych jazd "all time".
Do powtórzenia kiedyś.


Z Myo mykałem głównie późną jesienią
i zimą szukając rozwiązań na Mini Bergsona. Stosowałem różne baterie
alkaliczne, ale czas świecenia niezmiennie oscylował zawsze w okolicach
5 godzin przy temperaturach pomiędzy +4C a +8C. Oficjalnie producent
podaje... 11h. Ale nawet na akumulatorach 2200mA nie udało mi się
przekroczyć 6h, co więcej zauważyłem, że jakość światła na wysokim
poziomie utrzymuje się tak naprawdę około 2-3h - potem strumień światła
blednie i zdecydowanie trudniej śledzić trasę przy większych
prędkościach albo w bardziej skomplikowanym terenie.
Podobne
„rozminięcie się z prawdą” w przypadku Tikki. Czas świecenia wg
katalogu 150h. Jakby podzielić to przez 10 to byłoby się bliżej prawdy
;) Nie no, trzeba przyznać, że Tikka świeci bardzo długo, ale po kilku
godzinach strumień światła słabnie i chociaż diody "tlą się" długo,
niewiele z tego pożytku, sam strumień światła nawet przy świeżych
bateriach do mocnych i mocno skupionych nie należy. Zasięg w przypadku
Myo znów rozmijał się [kosmicznie] z danymi w katalogu, zamiast 100m,
mamy max. 60-70m. Jedynym parametrem, który nie rozmijał się z faktami,
był zasięg Tikki - 10metrów i ani kroku dalej.

Tikka vs Myo

Myo
należy do starszej generacji petzlowskich czołówek. Jest wyposażona w
jedną żarówkę (ponoć kseonową), Tikka dla odmiany posiada 3 diody LED.
W praktyce inaczej niż w teorii, moc światła przemawia zdecydowanie na
korzyść Myo - to zasługa tyle samej żarówki, co dobrze wykonanego
lustra. Lustro odpowiada za skupianie światła, co przekłada się na
skuteczność oświetlania terenu i zasięg (to bardzo ważna cecha lampki w
przypadku nmtb, ponieważ żarówka o katalogowo większej mocy w
połączeniu z gorzej zaprojektowanym lustrem może okazać się gorsza w
jeździe od lampki z żarówą słabszą, ale za to dobrze skupiającym
lustrem. Zamaśliłem to tłumaczenie ;)

Petlz Myo - montowanie na 661

źródlo : http://www.rower.com/archiwum.php?art=3375

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło,
Żeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość,
odpady przemysłoweŻeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było
By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
surowce wtórneNie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU, 06 już do końca tak być musi

Z roku na rok starszy, ale duchem wciąż jak dzieciak
odpady niebezpieczneJuż nie chce mi się czekać, za złem świata uciekać
Zagrożenie sam dla siebie, oto ja, ta wsza
Niekontrolowana pchła co pod prąd wciąż wbija
recyklingWciąż przepita szyja wciąż hece wywija
Wciąż skurwieli dobija, a najbliższych wciąż wspiera
Oto gadka szczera jeśli jeszcze żeś nie załapał
odbiór odpadówTu mija dziesięć lat nadal mam młodzieńczy zapał
Debiut fonograficzny, wstecz dekadę, bieda precz
Bieda zła rzecz, nie chcę tej kurwy mieć
odpadyI żeby nie wiem co, nie chcę tu głupoty palnąć
Ale biedy niczym kurwy, do domy nie dam przygarnąć
Życia nie znałem, biedak nie wie co to życie
utylizacjaWierzycie, sami wiecie, że do dupy z takim życiem
Nie utonąć w zachwycie, bez szans na takie harce
półka łazienkowaPrzysięgałem przed Bogiem, że nie skończę jak ci w Barce
Anonimowe wsparcie, kto dawał wszy żarcie
Mowie o tym otwarcie, masz więcej, oddaj
wieszak łazienkowySam nie zeżresz, nie chowaj, nie chomikuj, nie noraj
Podziel się z tym, co nic nie jadł od wczoraj
Jak nie to kurwo konaj, do tych wierszy się przekonaj
uchwyt do papieru toaletowegoJesteś swój, łapiesz moment swego życia pejzoner
Już nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę
Nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę

mydelniczkaŻeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło,
Żeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość,
wyposażenie łazienekŻeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było
przeciskiBy marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU, 06 już do końca tak być musi

zawiesia łańcuchoweI były takie dni, że na nic nie było sił
Że człowiek był bezsilny i w tej bezsilności gnił
Nie liczyłem na cuda, czy wierzyłem ze się uda
zawiesia pasoweŚmiałem się z filmów, w których ludziom się odmieniał
Parszywy los, z dnia na dzień bo w realu, dzień w dzień
Widziałem co innego, wiem, że wiesz o co mi biega
zawiesiaWiedział też każdy kolega, już w czasach podstawówki
Obdarci, biedni, lecz bystrzaki, nie półgłówki
Miałem co innego w planach, bez drugiego śniadania
szkicownikiZ książka pod pachą, uciekałem w świat marzeń
Od złych, codziennych zdarzeń, do domu nie spieszno wracać
Waldas znów leczy kaca, wyniszczała go praca
passepartoutNie chcąc uczyć się w hałasach, chłonę życie na streecie
Od początku, już do końca, nieśmiertelne Jeżyce
Spróbuj znaleźć dziewice, dokładnie dziesięć lat temu
drewno klejoneWiedziałem że w tym jestem, nie bez powodu, celu
Więc inaczej niż wielu znanych mi rówieśników
Wciąż przy głośniku, z kartką w zeszyciku
chodnikiZapisywałem bełwy, że bronx, bronx bez przerwy
Na życie pazerny miałem już zszargane nerwy
24.03.06 on odszedł, a ja jestem na swoim
dywanyZe slumsów mały książe, z kupa długów, czy zdąrzę
Wyprawiliśmy pogrzeb, i weź tu pomyśl mądrze
I gdzie znów byłeś Boże
dywanW chacie mam zmrok, znów odcięli mi prąd
Wole ulicy jazgot, o tej porze w dół fiasko
Czas wyruszyć na miasto, czy chciałem tam siać zło
paleciakiJak ja takimi gardzą, miałem wybór, nie bardzo
Czy bałem się patrząc, dziś na to z perspektywy
Pozbawiony miłości, byłem w chuj nieszczęśliwy
narzędzia ręczneTo był mój ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych
Ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło,
stacja diagnostycznaŻeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość,
Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
smarownicaŻeby nam się ułożyło, by do końca git już było
By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU, 06 już do końca tak być musi

nussbaumPraca, pasja, fart, trochę talentu
Oto wszystkie tajniki Rysiowego patentu
Kopalnia mętu Kozak był tylko z nazwiska
Ale nigdy nie zapomnę, tego prześmiesznego pyska
wyważarkaUpadł wydawca, artysta, patrząc na to przez pryzmat
Następstw i zdarzeń, czy to jedno i to samo
96 od tego roku z rapu zarabiam siano
diagnostykaWcześniej pakowałem w ten interes cały szmal
By ten syf na demach grał, na ulicach był szał
Wszędzie docierała, moja plugawa mowa
texaNiecenzuralne słowa, mój świat zdarzył zwariować
Wielu z was już tu nie ma, kilku szybciej chłonie ziemia
Zapomniana dzielnica i nic się nie zmienia
Poza tym, że mi wyszło a ty nie szykuj dla mnie noszy
podnośnikDobrze wiesz, że 5 lat temu nie dałbyś za mnie 5 groszy
Nie czuj się przez to gorszy, bo kiedyś byłeś lepszy
wyposażenie warsztatówJa nie będę triumfował, głupot nie będę pieprzył
A do ciebie skarbie jedno, gdybym mógł cię przekonać
Może gdybym cofnął czas, zechciałaś byś mnie pokochać

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło,
owiewki samochodoweŻeby luxu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął,
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość,
Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
owiewkiŻeby nam się ułożyło, by do końca git już było
By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU, 06 już do końca tak być musi




Date: 26 December 2007, Wednesday Comments (0) | Add Comment




Comments (0)

Add a new comment:
Name:
E-Mail:
Your website (if you have):
Your Message:
Security Code:


Latest Entries

Nocna jazda: Tikka vs Myo

Search